Źle dobrana polisa turystyczna – jak może skończyć się oszczędzanie na zakresie ochrony?

Wyobraźmy sobie klienta, który wybiera się na tygodniowy wyjazd do Włoch. Kupuje najtańszą polisę turystyczną przez internet. Zwraca uwagę głównie na cenę, ale nie sprawdza dokładnie wysokości kosztów leczenia, zakresu assistance ani wyłączeń odpowiedzialności.

Podczas wyjazdu dochodzi do wypadku. Klient przewraca się na schodach, doznaje poważnego urazu nogi i trafia do prywatnej placówki medycznej. Konieczna jest diagnostyka, hospitalizacja, zabieg oraz zorganizowanie transportu medycznego do Polski.

Łączne koszty wynoszą przykładowo 25–30 tys. euro.

Problem pojawia się wtedy, gdy okazuje się, że polisa posiada zbyt niską sumę ubezpieczenia kosztów leczenia albo nie obejmuje części potrzebnych świadczeń. Towarzystwo pokrywa koszty tylko do wysokości limitu przewidzianego w umowie.

Pozostałą część klient musi zapłacić z własnej kieszeni.

W praktyce może to oznaczać wydatek liczony w dziesiątkach tysięcy złotych.

Jeszcze większy problem może pojawić się wtedy, gdy podczas wyjazdu klient uprawia aktywność, której polisa nie obejmuje, np. nurkowanie, jazdę na nartach, sporty wysokiego ryzyka czy inną aktywność wymagającą dodatkowego rozszerzenia ochrony.

Wtedy ubezpieczyciel może ograniczyć wypłatę świadczenia albo odmówić pokrycia kosztów zgodnie z warunkami konkretnej umowy.

Co pokazuje ten przykład?

W ubezpieczeniu turystycznym nie warto patrzeć wyłącznie na cenę.

Przed zakupem polisy trzeba sprawdzić przede wszystkim:

  • wysokość kosztów leczenia,
  • transport medyczny i transport do Polski,
  • assistance,
  • OC w życiu prywatnym,
  • NNW,
  • zakres ochrony przy uprawianiu sportów,
  • choroby przewlekłe,
  • wyłączenia odpowiedzialności.

Polisa turystyczna za kilkadziesiąt złotych może ochronić przed wydatkiem wynoszącym kilkadziesiąt, a w poważnych przypadkach nawet kilkaset tysięcy złotych. Pod warunkiem, że została właściwie dobrana do kierunku podróży i rodzaju wyjazdu.